Świnoujskie falochrony


Ulubionym miejscem spacerowym plażowiczów i mieszkańców po obu stronach Świny są falochrony. Stanowią one charakterystyczny element wejścia do świnoujskiego portu wraz z jego symbolem - białym Wiatrakiem stojącym na główce zachodniego falochronu. Wraz z latarnią jest on wizytówką miasta umieszczaną na większości widokówek. Wśród mieszkańców wysp Uznam i Wolin od dawna krąży legenda z nim związana.

Dawno temu, gdy wybudowano port wielu mieszkańców Świnoujścia znalazło pracę związaną z morzem. Mężczyźni wypływali w długie rejsy, a ich żony i dziewczyny zostawały w domu. Rejsy te miały niszczycielską moc. Po długich miesiącach wracali przedwcześnie postarzali, z pooranymi zmarszczkami twarzach, posiwiałymi włosami, podczas, gdy kobiety nadal były młode i piękne. Wśród nich była młoda mężatka, piękna Alicja. Gdy jej mąż Krzysztof wrócił z rejsu, nie poznała go początkowo bo wyglądał jak własny dziadek. Wieczorem, gdy zmęczony długim rejsem Krzysztof zasnął, wybiegła z domu na plażę i z płaczem złorzeczyła morzu, że jest takie okrutne. Wśród szumu fal usłyszała głos, nawołujący ją do wiatraka stojącego samotnie na falochronie. Gdy zbliżyła się do niego, zobaczyła starego młynarza wpatrującego się w obracające się śmigła. Ten zobaczywszy zapłakaną kobietę zapytał ją o powód jej rozpaczy. Kobieta opowiedziała o starzejących się na morzu mężczyznach. Młynarz poprosił, aby przyszła nazajutrz z mężem. Rano zjawili się obydwoje. Młynarz kazał Krzysztofowi obłożyć ciało leśnym błotem i spacerować po plaży, aż błoto wyschnie. Potem zabrał go do wiatraka i zamknął drzwi. Nikt nie wie, co tam się działo. Skrzydła obracały się szybko. Tak było przez cały dzień. Wieczorem Krzysztof wyszedł cudownie odmłodzony.

Gdy dowiedzieli się o tym inni, pielgrzymkom do wiatraka nie było końca. Wieść o cudownym odmłodzeniu sprawiła, że Świnoujście przybywali liczni chętni, okładali się błotem, spacerowali po plaży i przebywali w wiatraku. Trwało to przez pewien czas. Jednak stary młynarz zmarł, nie przekazując nikomu tajemnicy zabiegów. Kuracjusze również nie potrafili powiedzieć, na czym polegały owe zabiegi. Od tamtej pory skrzydła wiatraka stanęły. Kuracjusze nadal odwiedzali wiatrak, wierząc, że chociaż trochę przywróci im to młodość. Tyle mówi legenda.

Prawda jest bardziej prozaiczna. Biały wiatrak jest po prostu stawą nabieżnikową Młyny wyznaczającą wejście na tor wodny Świnoujście - Szczecin postawioną w 1873 roku, kiedy to korygowano nabieżniki. Pytanie tylko dlaczego stawa ta ma kształt wiatraka. Prawdopodobnie dlatego, że kiedyś wiatraki stanowiły charakterystyczny element tego miasta - w latach 30 - tych XIX wieku było ich dziewięć.

Falochrony zostały zbudowane w latach 1818 - 1823. Decyzję o ich budowie podjęto znacznie wcześniej z uwagi na częste wypadki statków, stojących na redzie w czasie sztormu. Ciągle jednak brakowało pieniędzy. Dopiero jednak wypadek w 1814 roku, gdzie w czasie sztormu zniszczonych zostało 14 statków przyspieszył budowę. Do budowy wykorzystano ogromne bloki skalne. W tym celu zatopiono specjalnie wcześniej przygotowane umocnienia z kamieni i faszyny. I znowu legenda głosi, że na budowę falochronów wykorzystano gruzy zatopionego miasta Winiety. Kamienie te wydobyte z dna morza przewożono specjalnymi barkami. Po zakończeniu prac falochron zachodni miał 1030 metrów, a wschodni 1387 metrów długości. Posiadały około 11 metrów szerokości. Były one arcydziełem ówczesnej inżynierii morskiej. W 1820 roku sam król Fryderyk Wilhelm wraz z następcą tronu przyjechał, aby osobiście podziwiać powstające dzieło.

Od 1860 roku zajęto się intensywnie umacnianiem brzegów morskich. Ostatecznie uregulowano wybrzeże zachodnie dzięki urządzeniom hydrotechnicznym i zalesianiu. Udało się wówczas odwrócić prąd nadbrzeżny i skierować go na otwarte morze. W efekcie powstała ławica zachodnia zatrzymująca prąd przybrzeżny i nie pozwalająca na wprowadzenie piasku do portu (wystąpiło zjawisko tłumienia wlewu wód sztormowych do portu).

Od 1866 roku zaczęto przebudowywać falochron wschodni, którego głowica ulegała podczas sztormów częstym uszkodzeniom. W trakcie prac przedłużono głowicę falochronu tak, że osiągnął on 1491 metrów długości. Ponadto na całej jego długości wybudowano kamienny mur, aby sztormowe fale nie przelewały się przez falochron i nie wzburzały wody w porcie. Wcześniej zdarzało się, że w czasie sztormów fale nie tylko wyrywały kilkutonowe głazy, ale i przerzucały je przez umocnienia. W 1872 roku na główce falochronu wschodniego wzniesiono latarnię, kończąc ostatecznie w 1875 roku całość prac. Koszt budowy tych umocnień wyniósł 1,5 miliona talarów. Te ogromne falochrony skierowane z południowego wschodu na północny zachód są do dzisiaj chlubą miasta i portu. Stanowią one namiastkę mola. Stąd można obejrzeć z bliska wpływające do portu statki i promy, pokarmić licznie przebywające w rejonie falochronu zachodniego łabędzie i kaczki, czy też leniwie siedząc na kamieniach obserwować morze i wsłuchać się w szum fal. Falochrony licznie odwiedzane są też przez wędkarzy. Spory dreszczyk emocji budzi zwłaszcza widok wędkarzy przebywających na wschodnim falochronie wśród gwiazdobloków, gdzie przebywanie na mokrych i śliskich betonowych kamieniach wśród przelewających się obok fal jest nie lada wyczynem.